cookies

Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

historia

Budapeszt 1994. Rosja, USA i Wielka Brytania gwarantują Ukrainie integralność terytorialną w zamian za oddanie broni atomowej.
logo-head
czytaj dalej
Memorandum budapeszteńskie to porozumienie podpisane w grudniu 1994 roku w Budapeszcie, na mocy którego USA, Rosja i Wielka Brytania zobowiązały się do respektowania suwerenności i 
integralności terytorialnej Ukrainy, oraz powstrzymania się od wszelkich gróźb użycia siły przeciwko jej niepodległości i integralności terytorialnej, a Ukraina zobowiązała się do przekazania strategicznej broni nuklearnej Rosji i przystąpienia do układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej.
Dodano: 26.02.2022
Niezwykle okrutny SS Hauptsturmführer Amon Göth, komendant obozu pracy w Płaszowie pod Krakowem, 1944 rok.
logo-head
czytaj dalej
Szacuje się, że osobiście zamordował około 500 więźniów obozu w Płaszowie. 13 marca 1943 roku Göth przystąpił do ostatecznej likwidacji getta w Krakowie. Żydzi mieszkający w getcie byli podzieleni na dwie grupy: w getcie A mieszkali ci, którzy "mieli przeżyć". Zostali ocenieni jako „zdolni do pracy” i mieli być przewiezieni do obozu w Płaszowie. W getcie B, oddzielonym od części A drutem kolczastym, żyli ludzie starzy, chorzy i dzieci – ci, którzy mieli zostać uśmierceni.

Göth wykazywał się szczególnym okrucieństwem, mordując zwłaszcza matki z dziećmi i starców. W trakcie pełnienia służby zgromadził wielki majątek, zrabowany ofiarom. Skala jego rabunków była tak wielka, że pomimo nieformalnego przyzwolenia na bogacenie się kosztem ofiar obozów, Göth został za to aresztowany przez władze niemieckie w roku 1944. Uniknął procesu i trafił do szpitala w Bad Tolz, gdzie 5 maja 1945 roku został aresztowany przez żołnierzy armii amerykańskiej. Początkowo ukrywał się pod inną tożsamością, ale został rozpoznany przez 4 więźniów płaszowskiego obozu.

W lipcu 1946 roku przewieziono go do Polski, gdzie w sierpniu rozpoczął się jego proces, a we wrześniu usłyszał wyrok śmierci. Wyrok wykonano 13 września 1946 przez powieszenie.
Dodano: 21.02.2022
W 1712 roku w Anglii kobieta o imieniu Jane Wenham została oskarżona o czary. Świadkowie w sądzie twierdzili, że widzieli ją latającą na miotle.
logo-head
czytaj dalej
Przysięgli uznali Jane winną, jednak sędzia odnosił się do tego sceptycznie. "W Anglii nie istnieje prawo zabraniające latania" - oznajmił i poprosił o łaskę królewską. Jane została uwolniona.
Dodano: 20.02.2022
W 1894 roku księgarzowi Václavowi Klementowi zepsuł się rower. Zwrócił go producentowi - niemieckiej firmie „Seidel&Neumann”, wraz z pismem, w którym prosił o naprawienie zgodnie z gwarancją.
logo-head
czytaj dalej
W odpowiedzi otrzymał list, w którym było napisane po niemiecku: „Jeśli chcesz uzyskać odpowiedź na swoją prośbę, musisz pisać w języku, który rozumiemy”. Obraza była tak silna, że Vaclav, mimo braku umiejętności technicznych, postanowił otworzyć warsztat naprawy rowerów, znalazł wspólnika, a następnie zaczął produkować własne rowery i motocykle, od 1905 r. samochody osobowe, a po I wojnie światowej ciężarówki. Tak rozpoczęła się historia Škoda Auto. 
Dodano: 20.02.2022
Sir Adrian Carton de Wiart był brytyjskim żołnierzem, który walczył w obu wojnach światowych. Sir Adrian został nazwany "Niezabijalnym żołnierzem".
logo-head
czytaj dalej
Adrian Carton de Wiart został postrzelony w twarz, głowę, brzuch, kostkę, nogę, biodro i ucho, przeżył dwie katastrofy lotnicze, wydostał się tunelem z obozu jenieckiego, odgryzł sobie palec, gdy lekarz odmówił amputacji, a o I wojnie światowej powiedział: "Szczerze mówiąć podobała mi się ta wojna".
Dodano: 20.02.2022
W 1913 roku w USA można było wysyłać dzieci drogą pocztową. Przyklejano im znaczki na ubranka i tak przygotowane wyruszały w podróż.
logo-head
czytaj dalej
Pierwszym brzdącem, który został w ten sposób potraktowany był ważący niespełna 5 kg syn państwa Beague z Ohio, który to za cenę 15 centów (w to wliczono też i ubezpieczenie!) przebył jedną milę wprost do domu swojego dziadka.

Jako że coraz więcej osób interesowało się tym niezwykle ekonomicznym sposobem dziecięcego transportu, trzeba było wreszcie ustalić jakieś zasady nadawania dzieci. I tak też na łamach New York Times ukazał się list skierowany do dyrektora generalnego poczty – Franka Harrisa Hitchcocka:

„Chciałabym dowiedzieć się, jakie są techniczne, zgodne z przepisami wymogi co do opakowania wysyłanego drogą pocztową dziecka”.

Hitchcock wykazał się trzeźwością umysłu i znajomością prawa. A to, jak się okazało, zdążyło się w kwestii dozwolonych przesyłek nieco skonkretyzować. I tak też jedynymi dozwolonymi zwierzętami, które można było nadawać w formie paczek były „pszczoły i żuki”. A że młodociani przedstawiciele naszego gatunku nie zaliczają się do żadnej z tych grup, ich wysyłanie było zabronione! Zaprzyjaźnieni listonosze przymykali jednak oko na te drobne zakazy i proceder dalej trwał w najlepsze.

Dziś doskonale wiemy, że pracownicy poczty mają tendencję do notorycznego mylenia się i gubienia przesyłek. W tamtych czasach wcale nie było inaczej. Jedną z dziecięcych „przesyłek” była dziewięcioletnia Charlotte May Pierstorff. Ważącą 22 kilogramy dziewczynkę nadano w Idaho, a adresatami byli jej dziadkowie mieszkający w mieście Lewiston. Mama kupiła znaczek za 53 centy i nalepiła go na ubranko swojej pociechy. Na poczcie jednak doszło do pewnej drobnej pomyłki i dzieciak prawie wyjechał z transportem do Kentucky. Na szczęście tragedii udało się zapobiec tylko i wyłącznie dzięki przytomności samej „przesyłki”, która zakomunikowała pracownikom urzędu, że to nie tam mieszkają jej dziadkowie…
Ta sytuacja zwróciła uwagę opinii publicznej na to niepokojące zjawisko. I po raz kolejny głos zabrał dyrektor generalny amerykańskiej poczty. Albert S. Burleson był równie nieustępliwy co jego poprzednik – dzieci nie wolno traktować jako towary wysyłane drogą pocztową i kropka!

Podczas gdy urzędnik wydawał swoją kategoryczną opinię na ten temat, właśnie pobito rekord najdłuższego dystansu, jaki dziecięca przesyłka kiedykolwiek pokonała. Sześcioletnia Edna Neff z wartym 15 centów znaczkiem na czole została wysłana przez swoją mamę z miejscowości Pensacola na Florydzie aż do Christainburga w stanie Virginia, gdzie odebrał ją jej tata. Dziecko przejechało 1158 kilometrów!

Ostatecznie procederem tym zajęła się policja. Po tym, jak stróże prawa wszczęli śledztwo w sprawie trzyletniej Maud Smith, której rodzice pogwałcili prawo wysyłając ją jako paczkę, na alarm zaczęli bić gazetowi pismacy. Od tego czasu listonosze, bojąc się policyjnych kontroli, unikali brania tego typu „fuch” i mimo że przez kolejne lata zdarzyło się jeszcze kilka sporadycznych przypadków nadawania przyszłości amerykańskiego narodu w formie paczek, to już w latach 20. ubiegłego wieku nikt przy zdrowych zmysłach nie odważyłby się na takie szalone posunięcie.
Dodano: 13.02.2022
autor: Jackson
Najstarsza buda z kebabami powstała w Polsce prawdopodobnie w 1973 roku w Sopocie.
logo-head
czytaj dalej
Najstarsza kebabownia w Polsce, o której można znaleźć wzmiankę znajdowała się w Sopocie na ulicy Królowej Jadwigi i powstała w 1973 roku. Została założona przez Irakijczyka Mocheja Alnakszabandiego i nazywała się „Kebab”.
Źródło:  finanse.wp.pl
Dodano: 06.02.2022
autor: MarcinZbezu
Ramon Artagaveytia był jednym z 65 ocalonych z katastrofy statku America, który zatonął 24 grudnia 1871 roku.
logo-head
czytaj dalej
Zdarzenie odcisnęło na mężczyźnie takie piętno, że przez następne 41 lat nie podróżował statkami. Zdecydował się przełamać traumę rejsem 10 kwietnia 1912 na pokładzie...Titanica, z którym zatonął.
Dodano: 04.02.2022
autor: Jackson
W 1946 roku francuski inżynier i projektant Louis Reard wpadł na pomysł stworzenia bikini, jednak żadna szanująca się modelka nie chciała promować tak nieprzyzwoitego stroju. Reard zaangażował więc striptizerkę.
logo-head
Dodano: 02.02.2022
autor: Jackson
Zastanawialiście się kiedyś kto był pierwszym polskim więźniem obozu w Auschwitz i jak długo udało mu się przetrwać w tym piekle na ziemi?
logo-head
czytaj dalej
Pierwszym więźniem był inżynier Stanisław Ryniak. W obozie otrzymał numer 31, ponieważ pierwsze trzydzieści numerów było zarezerwowane dla niemieckich więźniów kryminalnych, którzy mieli tam pełnić rolę więźniów funkcyjnych.
 
Stanisław Ryniak pracował między innymi przy budowie obozu. W wywiadzie dla Polskiego Radia powiedział, że mniej niż połowa więźniów wracała z pracy o własnych siłach. Był świadkiem wszystkich okrucieństw obozów - słupków, rozstrzelań, cel śmierci, a także przeżył najdłuższy w historii obozu dwudziestogodzinny apel, który został zorganizowany po ucieczce jednego z więźniów.

Jego wytrzymałość zainteresowała samego Rudolfa Hössa, który po spotkaniu ze Stanisławem Ryniakiem stwierdził, że skoro on żyje tak długo, to w obozie wcale nie jest tak źle. 

Zatem jakim cudem udało mu się przeżyć?  Pierwszych obozowiczów z niskimi numerami traktowano łagodniej i z większym szacunkiem. Ponadto Stanisław Ryniak, kiedy przyjechał do obozu był silnym, dobrze zbudowanym mężczyzną. Po wyzwoleniu ważył zaledwie 40kg. 
Dodano: 01.02.2022
autor: MaulWolf
następna strona