„Władysław studiował i mieszkał w Krakowie. Z ojcem i dziadkiem zamieszkał trzy miesiące przed tragicznym zdarzeniem, kiedy został wyrzucony ze studiów. Znajoma rodziny opisała go jako spokojnego, zamyślonego […] W niedzielę 30 maja 1999 roku około godziny 19.40, kiedy Józef i Witold (52 lata) szykowali się do spania, do pokoju wszedł Władysław. Pod pozorem pomocy w jakichś pracach w gospodarstwie, wywabił ojca z domu. W piwnicy poraził go paralizatorem, następnie zaczął zadawać rany przygotowanym wcześniej szpikulcem. Kiedy ojciec się przewrócił, pomagał sobie nogami. Uderzał w okolice karku i serca. Nieżywego ojca powiesił za nogi do kraty piwnicznego okna, szpadlem odciął mu głowę. Odpreparował skórę wraz z włosami z czaszki, natarł od wewnątrz solą. Głowę pozbawioną skóry wyrzucił pod balkon w chwasty. Zszył skórę na kształt maski, wykleił plastrami, sobie wygolił włosy z przodu i boku głowy, po czym nałożył maskę” - czytamy w serwisie Crime.
Następnie zabójca włożył na siebie ubranie ojca, jego kapelusz i chodził po wsi, naśladując chód ojca. Przywitał się z sąsiadem, a następnie spotkał się z dziadkiem. Bawiło go, że nikt go nie rozpoznał. Władysław złapany został 30 maja 1999 roku w Libertowie, niedługo po tym jak dziadek odkrył zwłoki swojego syna w piwnicy domu. W listopadzie 2001 roku zabójca został skazany na 25 lat pozbawienia wolności.

Zobacz również
Na wybranych stacjach badawczych i ochronnych na Antarktydzie naukowcy oraz pracownicy terenowi monitorują populacje pingwinów, licząc gniazda, jaja i pisklęta.
To zajęcie wymaga odpowiednich kwalifikacji, odporności na ekstremalne warunki i gotowości do życia na końcu świata. Ale dla tych, którzy się dostaną, to jedno z najbardziej niezwykłych miejsc pracy na Ziemi.

Badanie to długoterminowa praca naukowa z Norwegii opublikowana w American Journal of Respiratory and Critical Care Medicine. Naukowcy analizowali dane z ponad 6 000 uczestników przez ~20 lat. Wynik: kobiety, które często używały chemicznych środków czystości w domu lub zawodowo jako sprzątaczki, miały przyspieszone pogorszenie funkcji płuc.
Naukowcy porównali spadek funkcji płuc w tych grupach z typowym spadkiem u osób palących i uznali, że tempo pogorszenia może być porównywalne z osobą, która pali około 20 papierosów dziennie przez wiele lat.
