41-letni adwokat wracał z wesela znanej influencerki Martyny Kaczmarek, która po wypadku napisała, że "jej bliscy przeżyli tylko dlatego, że mieli dwuletnie auto wysokiej klasy z zaawansowanymi system bezpieczeństwa". Chwilę później w sprawie wypadku postanowił wypowiedzieć się również adwokat, kierowca mercedesa.
„Ludzie kupują auta za trzy tysiące. A nie lepiej wziąć kredyt, pożyczyć od kogoś kasę, poczekać, uzbierać i kupić auto bezpieczne? Zastanówmy się nad tym” - powiedział na InstaStories.
Tak opisywali zachowanie Pawła K. bliscy ofiar, którzy znaleźli się na miejscu wypadku:
„Z tego, co mówili policjanci, to on jechał wprost na nie, jechał ich pasem. Moja mama była dobrym kierowcą. Nie dość, że miała prawo jazdy na B, to też na C i D” - mówi córka jednej z kobiet, który zginęły. „Jak zabrali go na krew, to przeszedł koło nas z uśmiechem na twarzy. Żadnej skruchy, nic” - dodaje.
„Na początku przez myśl mi nie przeszło, że to on mógł to spowodować. Spacerował, pił colę. Nie wiem, jak ja bym się zachował. Czy bym usiadł, płakał, czy bym zemdlał, nie wiem. Ale nie wiem, czy byłbym wtedy w stanie cokolwiek przełknąć” - mówi syn kobiety, która zginęła w wypadku.
Według informacji zdobytych przez reporterów programu „Uwaga” we krwi adwokata wykryto śladowe ilości kokainy. Zdaniem biegłych nie miało to jednak wpływu na zdolności psychomotoryczne kierowcy. Pełnomocnik rodziny ofiar domaga się jednak szczegółowej ekspertyzy.

Zobacz również
12-letni Andrés zostawił swojego szczeniaka pitbulla pod schroniskiem w meksykańskim stanie Michoacán. Dołączył list, w którym wyjaśnił, że jego ojciec znęca się nad psem, kopie go i zamierza go sprzedać. Mama pomogła chłopcu w tajemnicy oddać szczeniaka pod opiekę schroniska, by zapewnić mu bezpieczeństwo.
Pracownicy nazwali psa René. Po opublikowaniu jego historii otrzymali ponad 300 zgłoszeń od osób chcących go adoptować. Około rok później Andrés i jego mama wyprowadzili się i zamieszkali z dala od ojca chłopca.
