"Żyjemy teoretycznie w wolnym kraju. Ludzie zostali już rozproszeni, pojedyncze osoby uciekały. Nikomu nie przyszło do głowy, że policja zacznie strzelać" – opowiada Gutry w rozmowie z "Press". "Dostałem też w okolicach kolana. Kolega z redakcji widział ślady jakby po trzech kulach na ziemi w okolicach moich nóg. Nie wiem, czy policja ma strzelby automatyczne, czy to tak zwana pompka, którą za każdym razem trzeba przeładowywać. Ale jeśli to nie była broń automatyczna, a on widział trzy ślady, to widocznie strzelało do mnie trzech czy czterech policjantów. Mam kilka zdjęć, jak oficer policji instruuje dwóch funkcjonariuszy ze strzelbami. I zdjęcie, jak sześciu policjantów stoi z bronią skierowaną pod kątem 60 czy 70 stopni do ziemi" – mówi Gutry.
Fotoreporter poinformował media, że będzie domagał się miliona złotych odszkodowania za poniesiony uszczerbek na zdrowiu.

Zobacz również
Kierowca nocnego autobusu linii N02 zauważył nastolatka, który od blisko dwóch godzin jeździł tą samą trasą. Zaniepokojony jego zachowaniem powiadomił strażników miejskich. Wkrótce okazało się, że 14-latek uciekł z domu dwa tygodnie wcześniej. Przez ten czas zdobywał pieniądze na jedzenie, oddając do skupu butelki objęte systemem kaucyjnym.
Do interwencji doszło w nocy z 22 na 23 lipca. Chłopiec, mimo chłodnej pogody, miał na sobie jedynie koszulkę z krótkim rękawem, krótkie spodenki i sportowe buty. Jego ubiór oraz sytuacja wzbudziły niepokój kierowcy, który postanowił wezwać pomoc.
