Jednak w tym czasie do kin wszedł film Ace Ventura: Psi detektyw. Główną rolę zagrał w nim Jim Carrey, scenariusz był całkowicie oparty na jego osobie. W pierwszym tygodniu po premierze Ace Ventura zarobił więcej niż planowany budżet filmu "Głupi i Głupszy. Jim Carrey z anonimowego aktora stał się jednym z najpopularniejszych aktorów komediowych w Ameryce.
Producenci szybko się zreflektowali i natychmiast zaakceptowali proponowane przez agenta Jimma Carreya 400.000 dolarów. Agent jednak nie chciał już 400.000, a 500.000 dolarów. Studio zarzekało się, że rezygnuje z Carreya i szuka nowego aktora na jego miejsce, jednak w końcu przystało na 500.000.
Myślicie, że to finał tej historii?
Ace Ventura bił rekordy popularności z Stanach i Carrey oczekiwał już 700.000 dolarów. Producenci skończyli negocjacje i nie chcieli zaakceptować takiej sumy. Jednak tliła się w nich jeszcze iskierka nadziei...
Po ponad miesiącu takich podchodów finalną kwotą jaką Jim Carrey otrzymał za swoją rolę w Głupi i Głupszy było 7 milionów dolarów czyli prawie 50% budżetu całej produkcji. Jego partner z filmu Jeff Danniels zarobił 50 000 dolarów czyli 140 razy mniej niż Carrey.

Zobacz również
Za młodzi na millenialsów, za starzy na pokolenie Z? ?
Zillenialsi to pokolenie, które dorastało na styku dwóch światów. Pamiętają dzieciństwo bez smartfonów, ale internet i media społecznościowe stały się nieodłączną częścią ich dorastania. Zdążyli poznać życie przed cyfrową rewolucją, a jednocześnie świetnie odnaleźli się w nowej rzeczywistości.
Trochę millenialsi, trochę pokolenie Z, ale tak naprawdę coś pomiędzy. ❤️
Roczniki 1993–1998, jesteście tutaj?

Wspólne treningi, godziny spędzone na korcie, tysiące odbitych piłek i lata ciężkiej pracy. Wtedy pewnie nawet nie przypuszczały, że pewnego dnia spotkają się po przeciwnych stronach siatki, walcząc o awans do finału jednego z największych turniejów tenisowych na świecie. ❤️
Jutro jedna z nich wygra, druga będzie musiała pogodzić się z porażką. Ale niezależnie od wyniku obie już osiągnęły coś wyjątkowego. I obie zasługują na ogromne brawa! ???

2 września 2010 roku, nieco ponad rok przed śmiercią, Steve Jobs wysłał niezwykle poruszającego e-maila do samego siebie.
Nie pisał w nim o Apple, pieniądzach ani swoich osiągnięciach. Zamiast tego zastanawiał się, jak wiele zawdzięcza innym ludziom. Przyznał, że nie stworzył języka, którym mówi, nie wyhodował jedzenia, które spożywa, ani nie uszył ubrań, które nosi.
Jego słowa były wyrazem wdzięczności wobec wszystkich, którzy swoją pracą przyczynili się do rozwoju świata.
Steve Jobs zmarł 5 października 2011 roku w wieku 56 lat. Jego wiadomość przypomina nam o jednej ważnej rzeczy: nawet największe sukcesy nigdy nie są dziełem tylko jednego człowieka. ❤️
