Jeśli coś takiego przytrafia wam się często, to pewnie przyszło wam już do głowy, że to pierwsze oznaki postępującej paranoi. Nic dziwnego, pewnie każdy z nas pomyślałby podobnie. Profesor psychologii - Edward Titchener - z Cornell University w roku 1898 postanowił przeprowadzić na swoich studentach pewien eksperyment. Jego wynik pokazał coś bardzo ciekawego.
Eksperyment jasno pokazał, że to coś więcej niż zwykła nerwica. Czasem może oznaczać to, że ktoś rzeczywiście nas obserwuje. Tego typu objawy mogą się nasilać, kiedy naprawdę przyłapiemy kogoś na obserwowaniu nas.
Trzeba jednak wziąć pod uwagę również możliwość, kiedy to jakieś dźwięki są zbyt ciche, aby trafić do naszej świadomości, jednak nasze zmysły z łatwością je rejestrują, aktywując tym samym nasze mechanizmy obronne, przez co pojawia się u nas zwiększona czujność i wrażliwość na różne bodźce. Tak samo wygląda to u paranoików, którzy słyszą i widzą pewne rzeczy, choć w rzeczywistości ich nie ma.

Zobacz również
Do bezprecedensowej sytuacji doszło w amerykańskim stanie Tennessee. Pięćdziesięcioletnia Christa Gail Pike miała zostać stracona za zabójstwo 19-letniej Colleen Slemmer w 1995 roku. Tuż przed egzekucją federalny sąd apelacyjny wstrzymał wykonanie wyroku, ale kilka godzin później Sąd Najwyższy uchylił tę decyzję. Podczas egzekucji podano jej dwie dawki, jednak kobieta przeżyła i trafiła do szpitala. Eksperci mówią o sytuacji bez precedensu; gubernator wstrzymał pozostałe egzekucje w stanie i zarządził dochodzenie.

Darren McGrady przez 11 lat pracował dla królowej Elżbiety II, a później został osobistym kucharzem księżnej Diany. Jak wspominał, różnica była wyraźna. W Kensington Palace atmosfera była znacznie swobodniejsza. Diana potrafiła przyjść do kuchni, usiąść, zjeść tam lunch i po prostu porozmawiać. Interesowała się również życiem swoich pracowników - pytała McGrady’ego o żonę, pamiętała o jego urodzinach, a gdy urodziła mu się córka, wysłała do szpitala kwiaty
