"Posługiwanie w parafii zapewniło mu dostęp do dzieci. Powód wobec przestępstw, których dopuszczał się na jego osobie sprawca, był zupełnie bezradny. Przez ponad dwadzieścia lat musiał znosić jego widok za ołtarzem, pomimo straszliwej wiedzy o tym człowieku. Wodniak dla lokalnej społeczności był autorytetem" - możemy przeczytać w pozwie.
Szymik wielokrotnie zgłaszał sprawę hierarchom kościelnym, ale nie uzyskał od nich żadnej reakcji. Pierwsze konsekwencje wobec Wodniaka zostały wyciągnięte dopiero w 2015 roku. „Długo musiałem walczyć o sprawiedliwość i przyszedł czas na coś, co w Kościele katolickim nazywamy zadośćuczynieniem, to zadośćuczynienie za mękę, której doznałem, za błędy systemowe popełnione przez hierarchów” - mówi Szymik w udzielonym wywiadzie.

Zobacz również
Brytyjska organizacja UK Antarctic Heritage Trust rekrutuje pracowników do historycznej stacji Port Lockroy na Antarktydzie. Jednym z ich obowiązków jest liczenie pingwinów białobrewych, a także ich gniazd, jaj i piskląt!
Wynagrodzenie wynosi od 1449 do 2096 funtów miesięcznie, czyli nawet około 10 tysięcy złotych!
Praca trwa około pięciu miesięcy, od listopada do marca. Warunki są jednak dość wymagające - na miejscu nie ma bieżącej wody, dostęp do prysznica jest bardzo ograniczony, a zakwaterowanie jest wspólne.
Oprócz liczenia pingwinów pracownicy zajmują się również prowadzeniem poczty, sklepu z pamiątkami, obsługą turystów i utrzymaniem stacji.
