Przed północą w Klubie Energy w Katowicach pojawił się Robert Ś. ze swoim 5-letnim synem. Ochrona nie wpuściła dziecka na dyskotekę, więc „zaradny" ojciec miał już plan awaryjny. Zaprowadził synka do samochodu, który zaparkował kilka ulic dalej. Włączył mu radio, a sam wrócił na parkiet do klubu muzycznego. Dziecko zauważyli przechodnie.

Zobacz również
Nie trzeba się długo zastanawiać jaka była geneza tego święta - 31 grudnia hucznie obchodzimy Sylwster. Kac to nic innego jak fatalne samopoczucie spowodowane nadmiernym spożyciem alkoholu.
