Zerkamy i co? I codziennie widzimy tą samą godzinę. Dla każdego może być ona inna, jednak są takie, które sprawdzają się u większości osób. Taką godziną jest np. 11:11. Dlaczego jednak tak się dzieje i co za tym wszystkim stoi?
Spirytualiści twierdzą, że 11:11 to godzina posiadająca szczególną moc. Ponoć właśnie wtedy nasze duchowe moce stają się znacznie silniejsze. Przecież nawet Majowie w swoim kalendarzu przewidywali koniec świata na 21 grudnia 2012 roku właśnie na 11:11.
Co jednak kiedy widzimy inne liczby i czy faktycznie jest to kwestia wyjątkowej mocy spirytualistycznej danej kombinacji? Nie. To po prostu nasz umysł płata nam figle. Pewne godziny i pewne liczby po prostu znacznie bardziej zapadają nam w pamięć, a więc za każdym razem gdy zerkamy na zegarek i naszym oczom ukazuje się właśnie ta konkretna godzina, to po prostu zwracamy na to uwagę.
Całkiem możliwe, że istnieje inna kombinacja, w trakcie trwania której znacznie częściej zerkaliśmy na zegarek, jednak nie zapamiętaliśmy tego, ponieważ ta konkretna godzina nie miała dla nas żadnego znaczenia. Nie doszukujcie się więc tutaj drugiego dna - to po prostu ludzki umysł i jego skomplikowane działanie.

Zobacz również
Kaedi Cacela zaprosiła Karola na swój ślub, a w trakcie uroczystości publicznie podziękowała mu za dar życia. Wcześniej opowiedziała w mediach społecznościowych o swojej walce z chorobą.
Pochodząca z Chicago Kaedi pracuje jako wizażystka i fryzjerka specjalizująca się w stylizacjach ślubnych. Dwa tygodnie temu stanęła na ślubnym kobiercu, a relacją z tego dnia szeroko podzieliła się na TikToku i Instagramie. Przy okazji wyznała obserwatorom, że chorowała na nowotwór i przeszła transplantację szpiku kostnego.
W dalszej części opublikowanego materiału pokazała moment pierwszego spotkania z Karolem - swoim dawcą. Mężczyzna przyleciał do USA wraz z żoną Dominiką specjalnie na tę uroczystość.
„On i jego żona przebyli drogę z Polski, żebyśmy mogli zobaczyć się po raz pierwszy właśnie w dniu naszego ślubu. To była wyjątkowa niespodzianka dla gości. Oddał komórki macierzyste zupełnie obcej osobie, żebym mogła mieć przyszłość. Jestem tu dzięki niemu. Dzięki niemu mogłam wyjść za mąż i żyć” - napisała Kaedi w swoim wpisie.
