Temat prezerwatyw został niesłusznie wymieszany z dyskrecją farmaceutyczną, która jest trendem na świecie. Nie chodzi o to, że ktoś chce odmawiać sprzedaży prezerwatyw, ale o inne sytuacje - tłumaczy dr Piotr Merks, który wiele lat przepracował w aptekach Wielkiej Brytanii. Przykład? - Autonomia farmaceuty w stosunku do biznesmena, właściciela apteki. Mamy lek na atopowe zapalenie skóry, a w promocji jest dodatkowo ibuprofen. I aptekarz ma ten ibuprofen "przy okazji" sprzedać klientowi. A on może w połączeniu z poprzednim lekiem wywołać np. alergię - wyjaśnia Merks. - Trzeba oddzielić praktykę biznesową od ochrony zdrowia - dodaje.
Farmaceuta od wielu lat ma prawo odmówić sprzedaży pewnych środków, to nie jest nowy zapis. Ale żadna odmowa sprzedaży prezerwatyw nie była nawet omawiana na komisji i mam nadzieję, że żaden taki pomysł nie przyjdzie nikomu do głowy. Tu chodzi o przeciwdziałanie nadużyciom. Jeśli widzimy za dużo leków na recepcie, trzeba skontaktować się z lekarzem. Jeśli pacjent bierze zbyt dużą ilość leków bez recepty, trzeba pomyśleć o celu użycia tych leków. Z życia wzięty przykład, to pacjenci pod wpływem środków odurzających, którzy przychodzą po igłę. Mamy prawo odmówić jej sprzedaży - tłumaczy Klaudiusz Gajewski, farmaceuta z ZZPF.

Zobacz również
Od 12 sierpnia 2026 roku w całej Unii Europejskiej zaczną obowiązywać nowe zasady dotyczące opakowań jednorazowych w gastronomii. Restauracje, bary, kawiarnie i hotele nie będą mogły podawać przypraw, sosów czy cukru w plastikowych saszetkach, jeśli klienci spożywają posiłek na miejscu.
Zamiast jednorazowych opakowań lokale będą musiały korzystać z dozowników wielokrotnego użytku lub wspólnych pojemników na dodatki.
Zmiany wynikają z unijnego rozporządzenia PPWR (Packaging and Packaging Waste Regulation), którego celem jest ograniczenie ilości odpadów opakowaniowych. Przepisy przewidują także okres przejściowy, aby branża gastronomiczna mogła przygotować się do nowych wymagań.
