W budynku mieszkali teściowie, u których schroniła się z 2-letnim synem jego żona. Samobójczy atak nie udał się bowiem w mieszkaniu rodziców żony nikogo nie było, ale paliwo z samolotu wznieciło pożar w całym pionie.
Ludzie uciekający przed ogniem skakali z okien i balkonów. Zginęły 4 osoby, a 11 zostało rannych.

Zobacz również
Według Fundacji Mały Duży Człowiek w jednym z najbardziej zniszczonych pokoi mieszkały także pięcioletnie dzieci.
Dziennikarze nie zostali wpuszczeni do środka. Jak relacjonuje TVP3, dyrektor Centrum Administracyjnego Pieczy Zastępczej zapowiedział przeniesienie dzieci, ale później otrzymał zakaz udzielania informacji mediom. Urząd Miasta do czasu publikacji materiału nie odpowiedział na pytania redakcji.
Po interwencji dziennikarzy Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zleciło wojewodzie kontrolę placówki.
Dzieci potrzebują bezpiecznych warunków teraz. Każdy kolejny rok zapewnień to kolejny rok ich dzieciństwa.
