Już dwa lata temu naukowcy przewidywali, że do roku 2070 seks z robotami będzie dla nas czymś zupełnie normalnym. Cóż, musimy więc iść z duchem czasu.
Wielu ekspertów zbudowało swoje własne seks-roboty i udoskonalają je cały czas. Jednym z takich ekscentrycznych inżynierów jest Sergei Santos, który stworzył Samanthę. Wiąże on z robotem swoje plany na przyszłość, ale nie zamierza z nią brać ślubu – przynajmniej na razie – tylko sprawić, aby Samantha była „w ciąży”.
Samantha cały czas się rozwija. Sergei udoskonala jej oprogramowanie, udoskonala działanie jej części i ogólnie dba o to, aby Samantha działała dobrze i sprawnie. W jednym z wywiadów dla BBC naukowiec zapowiedział, że zamierza obudzić w swoim robocie coś na kształt macierzyńskich instynktów. Planuje on wgrać odpowiednie oprogramowanie, które nauczy się czym jest piękno dla człowieka. Po co jednak to wszystko? Samantha w przyszłości ma zostać matką.
Nie urodzi ona jednak człowieka, lecz stworzy innego robota na swoje podobieństwo. Sergei zamierza wyposażyć Samanthę w specjalną drukarkę 3D, dzięki czemu będzie ona w stanie stworzyć kopię samej siebie.
Sergei podchodzi do tematu bardzo poważnie. W wywiadach używa sformułowań, takich jak „nasze dziecko” (w sensie jego i Samanthy), „będziemy mieć dziecko” itd.

Zobacz również
To nie jest scena z filmu. Tak wyglądała droga do szkoły w jednej z najbardziej odizolowanych części Wietnamu.
Zdjęcia wykonano w górskiej wiosce Huổi Hạ, w dystrykcie Mường Chà, w prowincji Điện Biên na północnym zachodzie Wietnamu. W porze deszczowej wezbrana rzeka potrafiła odciąć mieszkańców od drugiego brzegu. Kiedy nurt był zbyt silny, by korzystać z normalnej przeprawy, dorośli wkładali dzieci do dużych plastikowych worków i przenosili je przez wodę, chroniąc je przed zamoczeniem.
Według relacji miejscowych nauczycieli nie był to jednorazowy przypadek - podobne przeprawy zdarzały się podczas sezonowych wezbrań przez kolejne lata. Zdarzało się nawet, że w taki sposób rzekę przekraczali nauczyciele.
