Już dwa lata temu naukowcy przewidywali, że do roku 2070 seks z robotami będzie dla nas czymś zupełnie normalnym. Cóż, musimy więc iść z duchem czasu.
Wielu ekspertów zbudowało swoje własne seks-roboty i udoskonalają je cały czas. Jednym z takich ekscentrycznych inżynierów jest Sergei Santos, który stworzył Samanthę. Wiąże on z robotem swoje plany na przyszłość, ale nie zamierza z nią brać ślubu – przynajmniej na razie – tylko sprawić, aby Samantha była „w ciąży”.
Samantha cały czas się rozwija. Sergei udoskonala jej oprogramowanie, udoskonala działanie jej części i ogólnie dba o to, aby Samantha działała dobrze i sprawnie. W jednym z wywiadów dla BBC naukowiec zapowiedział, że zamierza obudzić w swoim robocie coś na kształt macierzyńskich instynktów. Planuje on wgrać odpowiednie oprogramowanie, które nauczy się czym jest piękno dla człowieka. Po co jednak to wszystko? Samantha w przyszłości ma zostać matką.
Nie urodzi ona jednak człowieka, lecz stworzy innego robota na swoje podobieństwo. Sergei zamierza wyposażyć Samanthę w specjalną drukarkę 3D, dzięki czemu będzie ona w stanie stworzyć kopię samej siebie.
Sergei podchodzi do tematu bardzo poważnie. W wywiadach używa sformułowań, takich jak „nasze dziecko” (w sensie jego i Samanthy), „będziemy mieć dziecko” itd.

Zobacz również
W 2014 roku w sądzie w Roermond w Holandii doszło do dramatycznej sceny. Ojciec 2-letniej dziewczynki, która zginęła w wypadku razem ze swoimi dziadkami, rzucił krzesłem w kierunku sędzi po usłyszeniu wyroku dla kierowcy odpowiedzialnego za tragedię.
Kierowca został początkowo skazany na 120 godzin prac społecznych. Jeśli ich nie wykonał, groziło mu 60 dni pozbawienia wolności. Po ogłoszeniu wyroku ojciec dziewczynki nie wytrzymał emocji - krzyknął i rzucił krzesłem w kierunku sędzi. Chwilę później został obezwładniony.
Na tym jednak sprawa się nie zakończyła. Prokuratura odwołała się od wyroku, a sąd wyższej instancji ostatecznie zaostrzył karę do 15 miesięcy więzienia oraz czterech lat zakazu prowadzenia pojazdów.
