cookies

Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Tak wyglądała zima w Warszawie w 1979 roku. Z powodu opadów śniegu nie działał transport publiczny, a cały kraj był sparaliżowany.
logo-head
czytaj dalej
Zima 1978/1979 była zimą stulecia. Opady śniegu, które rozpoczęły się w noc sylwestrową 1978 roku, szybko sparaliżowały cały kraj. Elektrociepłownie w całym kraju miały problemy z zaopatrzeniem w węgiel (nawet jeśli transport surowca szczęśliwe docierał do palarni, to nie dało się go łatwo rozmrozić). Do nierównej walki z siłami natury skierowano żołnierzy i ciężki sprzęt wojskowy. Pomimo to do sklepów nie docierało zaopatrzenie, pękały szyny kolejowe, a w większości miast nie działał transport publiczny. Receptę na problemy komunikacyjne znalazł ten oto narciarz w centrum Warszawy. Na zdjęciu widzimy róg ulic Królewskiej i Marszałkowskiej, w tle widoczny Orbis.
Źródło:  www.facebook.com
Dodano: 22.11.2020
autor: MarcinZbezu

Zobacz również

Reprezentacja Polski przegrywa 1:3 ze Szwecją. Po dobrej pierwszej połowie Polacy spuścili z tonu i stracili szanse na zdobycie trzech punktów.
logo-head
Dodano: 28.09.2026
Don Ritchie zamieszkał w 1964 roku naprzeciwko klifu The Gap. Szybko zauważył, że nie wszyscy przychodzą tam dla pięknych widoków. Po tym, jak był świadkiem tragedii, postanowił pomagać osobom, które znajdowały się na krawędzi.
logo-head
Dodano: 28.09.2026
Często zapraszał takie osoby do swojego domu na herbatę. Rozmawiał z nimi, ale przede wszystkim słuchał. Robił to przez dziesięciolecia. Donowi Ritchiemu przypisuje się uratowanie ponad 160 osób, chociaż jego rodzina mówi nawet o 400.
logo-head
Dodano: 28.09.2026
Don Ritchie zmarł w 2012 roku. Do dziś pamiętany jest jako „Anioł z The Gap” – człowiek, który pokazał, że czasami zwykła rozmowa może uratować czyjeś życie.
logo-head
Dodano: 28.09.2026
W 1965 roku kobieta stanęła na krawędzi klifu w Sydney. Była w głębokim kryzysie. Wtedy usłyszała za sobą głos nieznajomego: „Może napije się pani ze mną herbaty?”
logo-head
czytaj dalej

Przez dziesięciolecia Don Ritchie mieszkał naprzeciwko The Gap - klifu w Sydney, który dla wielu osób stał się miejscem najtrudniejszych chwil w ich życiu.

Gdy zauważał kogoś stojącego samotnie przy krawędzi, wychodził z domu i zaczynał rozmowę. Często proponował coś niezwykle prostego – wspólną herbatę. Nie oceniał, nie wygłaszał wielkich przemówień. Po prostu rozmawiał i słuchał.

Ritchiemu przypisuje się uratowanie ponad 160 osób, choć jego rodzina uważała, że mogło ich być nawet około 400.

Za swoją działalność został uhonorowany m.in. Medalem Orderu Australii. Zmarł w 2012 roku w wieku 85 lat, a do historii przeszedł jako „Anioł z The Gap”.

Dodano: 28.09.2026