Zdarzyło Ci się coś takiego? Spokojnie leżysz sobie w łóżku, jest Ci wygodnie, cieplutko i powoli zasypiasz. Nagle czujesz, że Twoje ciało dziwnie podskakuje, co natychmiast Cię wybudza. Niekiedy takie „szarpnięcia” poprzedza uczucie spadania lub potknięcia, nad którymi nie jesteśmy w stanie zapanować.
Dzięki badaniom dowiedziono, ze tego stanu, określanego mianem “skurcze miokloniczne” (ang. “hypnic jerk”), doświadcza niemal 70% ludzkości. Ty też zaliczasz się do tej grupy? Takie uczucie pojawiają się w czasie pomiędzy czuwaniem, a zasypianiem, który nazywany jest stanem hipnagogicznym. Jest to etap zasypiania, podczas którego jawa i marzenia senne zlewają się w jedno. Nie jesteśmy wówczas w stanie określić czy to, co aktualnie przeżywamy dzieje się naprawdę, czy jest to tylko wytwór naszej wyobraźni.
Mioklonie, inaczej zrywania mięśniowe, to występujące niespodziewanie gwałtowne, szarpiące i krótkotrwałe skurcze mięśni. Mioklonie obejmują pojedynczy mięsień albo całą grupę mięśniową. Dla osoby obserwującej mogą sprawiać wrażenie nagle pojawiającego się wstrząśnięcia jednej kończyny chorego.
Mioklonie mogą mieć różne przyczyny. Jeżeli występują u osób zdrowych w szczególnych sytuacjach (np. w czasie snu) i nie mają wpływu na codzienne funkcjonowanie, mówimy wówczas o tzw. miokloniach fizjologicznych. Należy do nich np. czkawka.

Zobacz również
Polak Kamil Kostrzewa dokonał czegoś, co udało się zaledwie kilkuset osobom na świecie -odwiedził wszystkie 197 państw!
Przez około 18 lat pracował w korporacjach. W pewnym momencie postanowił jednak zmienić swoje życie i porzucić korporacyjną karierę, aby w pełni poświęcić się odkrywaniu świata.
W ciągu ostatnich dwóch lat odwiedzał najbardziej odległe i trudno dostępne zakątki globu. Dotarł m.in. do Afganistanu, Sudanu, Czadu, Mali czy maleńkiego Nauru na Pacyfiku. Ostatnim państwem na jego liście była Gwinea Równikowa.
Co ciekawe, jak sam podkreśla, nie pochodzi z milionerskiej rodziny i nie odziedziczył fortuny. Na swoje podróże przez lata zarabiał, pracując na etacie.
A czego nauczyło go odwiedzenie całego świata? Przede wszystkim tego, że ludzie są znacznie bardziej życzliwi i pomocni, niż mogłoby się wydawać na podstawie medialnych doniesień.
I choć odwiedził już wszystkie państwa, nie zamierza kończyć swojej przygody z podróżowaniem!

Nowa, elektryczna Škoda Epiq w wersji 55 ma akumulator o pojemności 55 kWh. To tyle energii, że przy umiarkowanym zużyciu teoretycznie mogłoby jej wystarczyć na około tydzień funkcjonowania gospodarstwa domowego!
Co ciekawe, Epiq obsługuje ładowanie dwukierunkowe. Oznacza to, że energia zgromadzona w akumulatorze może służyć nie tylko do jazdy, ale również do zasilania urządzeń elektrycznych, a przy odpowiedniej instalacji nawet domu.
