Jako że coraz więcej osób interesowało się tym niezwykle ekonomicznym sposobem dziecięcego transportu, trzeba było wreszcie ustalić jakieś zasady nadawania dzieci. I tak też na łamach New York Times ukazał się list skierowany do dyrektora generalnego poczty – Franka Harrisa Hitchcocka:
„Chciałabym dowiedzieć się, jakie są techniczne, zgodne z przepisami wymogi co do opakowania wysyłanego drogą pocztową dziecka”.
Hitchcock wykazał się trzeźwością umysłu i znajomością prawa. A to, jak się okazało, zdążyło się w kwestii dozwolonych przesyłek nieco skonkretyzować. I tak też jedynymi dozwolonymi zwierzętami, które można było nadawać w formie paczek były „pszczoły i żuki”. A że młodociani przedstawiciele naszego gatunku nie zaliczają się do żadnej z tych grup, ich wysyłanie było zabronione! Zaprzyjaźnieni listonosze przymykali jednak oko na te drobne zakazy i proceder dalej trwał w najlepsze.
Dziś doskonale wiemy, że pracownicy poczty mają tendencję do notorycznego mylenia się i gubienia przesyłek. W tamtych czasach wcale nie było inaczej. Jedną z dziecięcych „przesyłek” była dziewięcioletnia Charlotte May Pierstorff. Ważącą 22 kilogramy dziewczynkę nadano w Idaho, a adresatami byli jej dziadkowie mieszkający w mieście Lewiston. Mama kupiła znaczek za 53 centy i nalepiła go na ubranko swojej pociechy. Na poczcie jednak doszło do pewnej drobnej pomyłki i dzieciak prawie wyjechał z transportem do Kentucky. Na szczęście tragedii udało się zapobiec tylko i wyłącznie dzięki przytomności samej „przesyłki”, która zakomunikowała pracownikom urzędu, że to nie tam mieszkają jej dziadkowie…
Ta sytuacja zwróciła uwagę opinii publicznej na to niepokojące zjawisko. I po raz kolejny głos zabrał dyrektor generalny amerykańskiej poczty. Albert S. Burleson był równie nieustępliwy co jego poprzednik – dzieci nie wolno traktować jako towary wysyłane drogą pocztową i kropka!
Podczas gdy urzędnik wydawał swoją kategoryczną opinię na ten temat, właśnie pobito rekord najdłuższego dystansu, jaki dziecięca przesyłka kiedykolwiek pokonała. Sześcioletnia Edna Neff z wartym 15 centów znaczkiem na czole została wysłana przez swoją mamę z miejscowości Pensacola na Florydzie aż do Christainburga w stanie Virginia, gdzie odebrał ją jej tata. Dziecko przejechało 1158 kilometrów!
Ostatecznie procederem tym zajęła się policja. Po tym, jak stróże prawa wszczęli śledztwo w sprawie trzyletniej Maud Smith, której rodzice pogwałcili prawo wysyłając ją jako paczkę, na alarm zaczęli bić gazetowi pismacy. Od tego czasu listonosze, bojąc się policyjnych kontroli, unikali brania tego typu „fuch” i mimo że przez kolejne lata zdarzyło się jeszcze kilka sporadycznych przypadków nadawania przyszłości amerykańskiego narodu w formie paczek, to już w latach 20. ubiegłego wieku nikt przy zdrowych zmysłach nie odważyłby się na takie szalone posunięcie.

Zobacz również
Aż 68 proc. Polaków uważa, że powinien powstać ogólnodostępny rejestr osób objętych sądowym zakazem prowadzenia pojazdów, dzięki któremu każdy obywatel mógłby sprawdzić, kto nie ma prawa siadać za kierownicą. Wynika to z badania Ariadna przeprowadzonego na zlecenie o2.
Wyniki badania rysują obraz społeczeństwa, które dostrzega potrzebę silniejszej ochrony przed niebezpiecznymi kierowcami. Badanie przeprowadził Ogólnopolski Panel Badawczy Ariadna w dniach 17-20 kwietnia br. na grupie 1050 dorosłych Polaków powyżej 18. roku życia.

Douglas Tompkins, współtwórca marki The North Face, wraz z żoną Kris przeznaczyli swój majątek na wykup ponad 800 tysięcy hektarów dzikich terenów w Chile i Argentynie. Ich celem nie była inwestycja ani zabudowa - chcieli je ocalić.
Dzięki działalności Tompkins Conservation przywrócono tam naturalne ekosystemy, a następnie przekazano ziemie pod tworzenie parków narodowych, w tym Patagonia National Park. To jedno z najbardziej spektakularnych przedsięwzięć na rzecz odbudowy przyrody i ochrony środowiska na świecie.

Już w czerwcu ruszy najdłuższa taka trasa w UE, która pozwoli pokonać kontynent bez przesiadek na samolot czy prom. Przez lata największą przeszkodą była północna granica Finlandii ze Szwecją. Choć Tornio i Haparanda dzieli zaledwie kilka kilometrów, różnice w infrastrukturze skutecznie blokowały ciągłość połączeń. Modernizacja tego odcinka zmienia wszystko.
Nowa trasa, zaczynająca się w Kolari w fińskiej Laponii, a kończąca w portugalskim Lagos nad Atlantykiem, ma około 5–5,5 tys. kilometrów - w zależności od wybranego wariantu. Pociąg przejedzie przez Finlandię, Szwecję, Danię, Niemcy, Francję i Hiszpanię, by ostatecznie dotrzeć do Portugalii.

