Cale zamieszanie ze dziurą ozonową zaczęło się jeszcze w latach 80-tych ubiegłego stulecia. Jej powstawanie było rezultatem emisji do atmosfery znacznej ilości szkodliwych gazów, w tym wyjątkowo szkodliwego chlorofluorowęglowodoru (znanego, jako HCFC).
W latach 80-tych tego typu związki trafiały niemal do każdej lodówki i do większosci sprayów. Później jednak odkryto, że jego emisja znacznie przyczynia się do powiększania dziury ozonowej, co nie wychodziło nam na dobre. W roku 1987 został ustalony tzw. Protokół Montrealski, który znacznie ograniczył emisję tego typu szkodliwych gazów do atmosfery.
Czy jednak przyniosło to oczekiwane skutki?
Mało tego, przyniosło to tak zadowalający skutek, że nikt się tego nie spodziewał. Dziura ozonowa obecnie cały czas się zmniejsza. Jeśli tak dalej pójdzie, to „załata” się ona całkowicie już do roku 2060 i nie będzie stanowiła dla nas żadnego zagrożenia. Jeśli więc w przyszłości będziecie się zastanawiać, czy ta czy inna decyzja ustalona przez rząd na rzecz ekologii ma jakikolwiek sens, to przykład dziury ozonowej pokazuje, że ma sens i to bardzo duży.

Zobacz również
Trzy kraje i trzy porównania, które pokazują, jak trudno wyobrazić sobie ich prawdziwe rozmiary, patrząc tylko na mapę.
Polska ma około 312 tys. km² powierzchni, podczas gdy Australia zajmuje blisko 7,7 mln km². Co ciekawe, mimo tak ogromnej powierzchni, mieszka tam mniej ludzi niż w Polsce.
Brazylia ma około 8,5 mln km², podczas gdy powierzchnia całej Europy to około 10,2 mln km².
Chile to jeden z najbardziej niezwykłych krajów pod względem kształtu. Ma około 4300 km długości i średnio 180 km szerokości. W najwęższych miejscach mierzy zaledwie kilkanaście kilometrów, a w najszerszym około 445 km.
