Cale zamieszanie ze dziurą ozonową zaczęło się jeszcze w latach 80-tych ubiegłego stulecia. Jej powstawanie było rezultatem emisji do atmosfery znacznej ilości szkodliwych gazów, w tym wyjątkowo szkodliwego chlorofluorowęglowodoru (znanego, jako HCFC).
W latach 80-tych tego typu związki trafiały niemal do każdej lodówki i do większosci sprayów. Później jednak odkryto, że jego emisja znacznie przyczynia się do powiększania dziury ozonowej, co nie wychodziło nam na dobre. W roku 1987 został ustalony tzw. Protokół Montrealski, który znacznie ograniczył emisję tego typu szkodliwych gazów do atmosfery.
Czy jednak przyniosło to oczekiwane skutki?
Mało tego, przyniosło to tak zadowalający skutek, że nikt się tego nie spodziewał. Dziura ozonowa obecnie cały czas się zmniejsza. Jeśli tak dalej pójdzie, to „załata” się ona całkowicie już do roku 2060 i nie będzie stanowiła dla nas żadnego zagrożenia. Jeśli więc w przyszłości będziecie się zastanawiać, czy ta czy inna decyzja ustalona przez rząd na rzecz ekologii ma jakikolwiek sens, to przykład dziury ozonowej pokazuje, że ma sens i to bardzo duży.

Zobacz również
Elon Musk od lat zapowiadał, że nowa Tesla Roadster będzie samochodem, który przekroczy granice tradycyjnej motoryzacji. I wygląda na to, że nie żartował!
Co ciekawe, pierwszą generację Roadstera zaprezentowano już w 2006 roku, a jej następcę zapowiedziano w 2017 roku. Od tego czasu premiera była wielokrotnie przekładana, a projekt stał się jedną z najdłużej wyczekiwanych nowości Tesli.
Musk wielokrotnie podkreślał, że chce stworzyć pojazd, który sprawi, że samochody spalinowe będą wyglądały jak relikty przeszłości.
Teraz pozostaje pytanie, czy Tesla rzeczywiście zdoła wprowadzić tę technologię do seryjnej produkcji i czy będzie ona dostępna dla zwykłych kierowców.
Jedno jest pewne - jeśli wszystkie obietnice zostaną spełnione, Roadster może być jednym z najbardziej niezwykłych samochodów w historii motoryzacji!
