Historia zaczyna się na początku lat 90., gdy Linda Archerd wraz z mężem od sześciu lat bezskutecznie stara się o dziecko. W 1994 roku decydują się na zapłodnienie in vitro. Powstają cztery zarodki – jeden z nich prowadzi do narodzin ich córki, a trzy pozostałe zostają zamrożone.
Linda marzyła o kolejnych dzieciach, jednak jej mąż nie podzielał tej chęci. Z czasem ich małżeństwo się rozpadło, a sąd przyznał kobiecie prawo do zarodków. Przez dekady opłacała ich przechowywanie, wierząc, że jeszcze kiedyś zostanie matką.
Lata mijały. Po menopauzie Linda musiała pogodzić się z tym, że sama już nie zajdzie w ciążę. Jako osoba wierząca nie chciała jednak dopuścić do zniszczenia zarodków ani oddać ich do badań naukowych. Podjęła więc trudną, ale świadomą decyzję: odda je do adopcji, by ktoś inny mógł zostać rodzicem.
Po blisko 30 latach od ich powstania jeden z zamrożonych zarodków trafił do nowej rodziny. „Zaadoptowali” go Lindsey i Tim Pierce z miasteczka London w stanie Ohio.

Zobacz również
Dokładnie 25 lat temu, 11 września 2001 roku, świat zobaczył obrazy, które na zawsze zapisały się w historii.
Dziś, w rocznicę zamachów, chciałem pokazać World Trade Center z trochę innej strony. Nie płonące wieże, nie moment uderzenia samolotów, ale miejsce takie, jakim było wcześniej.
Biura, restauracje, lobby, punkty widokowe i zwyczajne chwile ludzi, którzy każdego dnia przychodzili tutaj do pracy albo odwiedzali jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli Nowego Jorku.
Wszyscy doskonale pamiętamy, jak wyglądały bliźniacze wieże z zewnątrz. Znacznie rzadziej mamy okazję zobaczyć świat, który znajdował się w ich środku.
11 września 2001 roku w zamachach w Stanach Zjednoczonych zginęło 2977 ofiar, nie licząc 19 porywaczy.

Strażacy z OSP Żabce prowadzą akcję „Operacja 4 Miliony”. Chcą zebrać 4 mln butelek PET i aluminiowych puszek objętych systemem kaucyjnym, a uzyskane w ten sposób pieniądze przeznaczyć na zakup nowego samochodu ratowniczo-gaśniczego.
Druhowie sami przygotowują, rozstawiają i obsługują punkty zbiórki, często poświęcając na to swój wolny czas. Niestety przez trzy kolejne dni ktoś opróżniał pojemniki ustawione w Międzyrzecu Podlaskim, zabierając zgromadzone butelki i puszki. Jeden z koszy został także uszkodzony.
Zdarzenia zarejestrowały kamery monitoringu, a sprawę zgłoszono policji. Mimo kradzieży strażacy nie zamierzają rezygnować i nadal prowadzą zbiórkę na nowy wóz.
