60-letnia Linda Brossi Murphy z Massachusetts zmarła we wrześniu 2025 roku po walce z opuszkową postacią stwardnienia zanikowego bocznego (ALS). Przed śmiercią napisała jednak swój ostatni nekrolog – pełen humoru, szczerości i wzruszeń.
Rozpoczęła go słowami: „Cóż… jeśli czytasz ten nekrolog, to wygląda na to, że nie żyję”, a następnie szczerze opisała, jak choroba wyniszczała jej organizm. Pisała także o miłości do męża i rodziny oraz zachęcała innych, by żyli odważnie, okazywali sobie życzliwość i nie przestawali się śmiać, nawet mimo cierpienia.
Zamiast kwiatów poprosiła, by kupić kilka zdrapek i podarować je przypadkowo spotkanym osobom, sprawiając im odrobinę radości.

Zobacz również
Gdy Mona zaczęła tracić wzrok, codzienny makijaż stawał się dla niej coraz trudniejszy. Jej mąż Des postanowił pomóc. Choć wcześniej nie zajmował się makijażem, zaczął brać lekcje u makijażystki Rosie O’Driscoll. Uczył się nakładać podkład, tuszować rzęsy i malować usta żony.
Mieli za sobą ponad pół wieku małżeństwa. Des podkreślał, że kocha Monę taką, jaka jest, i chciał po prostu sprawić, żeby dobrze się czuła. Ona mówiła, że gdy robił jej makijaż, czuła się „jak w niebie”. Dzięki jego pomocy nadal mogła cieszyć się swoim rytuałem i zaczynać dzień z poczuciem, że jest gotowa wyjść do świata.
Historia pary z irlandzkiego Waterford obiegła świat w 2018 roku. Des zmarł 22 stycznia 2021 roku, a Mona 11 sierpnia 2026 roku. Ich historia pozostaje pięknym przykładem miłości wyrażanej codzienną troską.
