Jak czytamy na National Geograpgic ogromna asteroida nosząca nazwę Apophis, na cześć egipskiego boga chaosu i mroku, przyspieszyła swój lot przez przestrzeń kosmiczną. Asteroida Apophis jest uznawana za obiekt potencjalnie niebezpieczny dla Ziemi, a jej uderzenie spowodowałoby eksplozję o sile równej 880 mln ton trotylu.
Kiedy w 2004 roku po raz pierwszy zauważono asteroidę, eksperci obliczyli, że istnieje 2,7 proc. ryzyka, że uderzy w Ziemię już w kwietniu 2029 roku. Teraz dane pokazują, że w tym czasie bezpiecznie minie naszą planetę w odległości ponad 30 000 km. Będzie to najbliższy przelot asteroidy w pobliżu Ziemi, o którym naukowcy wiedzą wiele lat wcześniej.
Jednak kolejne spotkanie z asteroidą może okazać się dla nas katastrofalne. Apophis ma ponad 300 metrów szerokości, a siła z jaką uderzyłaby w Ziemię odpowiadałaby wybuchowi 880 milionów ton TNT. Jak wyliczyli eksperci, asteroida Apophis może uderzyć w naszą planetę już za 48 lat. Przybliżoną datę możliwego zbliżenia określono dokładnie na 12 kwietnia 2068 roku. Więcej na temat asteroidy możecie przeczytać w źródle.

Zobacz również
Amanda Richmond Rogers po tym, jak podczas wędrówki na Alasce wskoczyła do lodowatej rzeki, próbując uratować swojego psa Groota, który wpadł do wody. Zakrojone na szeroką skalę poszukiwania prowadzone przez służby i wolontariuszy trwały wiele dni, ale nie znaleziono po niej żadnego śladu.
Kilka miesięcy później, 24 marca 2024 roku, przechodzień odnalazł w rzece ciało Amandy, która wciąż trzymała Groota w ramionach. Odkrycie potwierdziło to, w co jej rodzina wierzyła od samego początku- że straciła życie, podejmując próbę uratowania ukochanego psa.

Wszystko zaczęło się od wakacyjnej kąpieli. Patrick Mohr zgubił obrączkę w rzece we Włoszech. Jego żona poprosiła o pomoc trzech miejscowych, a Patrick zostawił im numer telefonu, choć sam nie wierzył już, że odzyska zgubę.
Nicola, Edoardo i Filippo postanowili jednak wrócić nad wodę. Przez cztery godziny nurkowali, zabezpieczając się linami przywiązanymi do głazów. W końcu jeden z nich zauważył błysk - obrączka się znalazła!
Przyjaciele uznali, że odnalezienie pierścienia to dopiero początek przygody. Zainspirowani „Władcą Pierścieni” przyjęli imiona hobbitów i wybrali się do Irlandii, by osobiście zakończyć swoją misję.
Na miejscu czekały na nich domowy posiłek, wspólne zwiedzanie i wędrówki. Patrick podarował im srebrne bransoletki z wygrawerowanymi prawdziwymi i hobbickimi imionami.
