Okazuje się jednak, że puszczanie bąków przy swoim partnerze i nakłanianie go, żeby się zaciągnął, może wyjść na dobre naszemu ukochanemu. Udowodnili to naukowcy pracujący w University of Exeter i mają na to twarde dowody. Nie wierzycie? W takim razie zapraszamy dalej.
Jedną z głównych przyczyn przykrego zapachu gazów jelitowych jest siarkowodór. To właśnie on odpowiedzialny jest za uczucie, jakby obok nas rozkładało się jajko, które leży tam już kilka miesięcy. To właśnie jest ten zapach. Okazuje się, że to właśnie siarkowodór sprawia, że wąchanie bąków może mieć na nas dobroczynny wpływ.
Wszyscy zapewne doskonale wiecie o tym, że gaz, o którym mowa powyżej, jest raczej niebezpieczny. Dzieje się tak tylko w przypadku, kiedy jego stężenie jest dość duże. W przypadku małych dawek może mieć wręcz odwrotne działanie. No a w gazach jelitowych znajdują się właśnie takie niewielkie dawki.
Siarkowodów w małych ilościach jest w stanie znacznie obniżyć ciśnienie tętnicze krwi oraz sprawić, że mitochondria w danych komorkach starzeją się znacznie wolniej. Potrafi on również znacznie zmniejszyć prawdopodobieństwo zachorowania na jedną ze śmiertelnych chorób, takich jak: rak, udar czy atak serca.
Dodatkowo siarkowodór jest w stanie pomóc w walce z chorobymi takimi, jak choroba Alzheimera czy starcza demencja.
Widzicie więc sami, że korzyści jest całkiem sporo. Nie pozostaje wam więc nic innego, jak tylko nie zatykać nosa, kiedy ktoś w waszym otoczeniu zanieczyści powietrze.

Zobacz również
84-letnia pani Krystyna z Opola zdobyła Rysy, kończąc tym samym trwające siedem lat wyzwanie zdobycia Korony Gór Polski.
Na trasę wyruszyła o 5 rano. Po około sześciu godzinach marszu, mimo deszczu, silnego wiatru i wymagających warunków, dotarła na wysokość 2499 metrów. Towarzyszyli jej bliscy, którzy zapewniali asekurację, a także doświadczony przewodnik służący wskazówkami. Seniorka o własnych siłach pokonała zarówno drogę na górę, jak i zejście.
Swoją przygodę z Koroną Gór Polski rozpoczęła siedem lat temu, jeszcze przed 80. urodzinami. Rysy były ostatnim z 28 wierzchołków, których brakowało jej do ukończenia całego wyzwania. Wyjątkową wyprawę i osiągnięcie babci uwieczniła jej dumna wnuczka.
