Stanisław Ryniak pracował między innymi przy budowie obozu. W wywiadzie dla Polskiego Radia powiedział, że mniej niż połowa więźniów wracała z pracy o własnych siłach. Był świadkiem wszystkich okrucieństw obozów - słupków, rozstrzelań, cel śmierci, a także przeżył najdłuższy w historii obozu dwudziestogodzinny apel, który został zorganizowany po ucieczce jednego z więźniów.
Jego wytrzymałość zainteresowała samego Rudolfa Hössa, który po spotkaniu ze Stanisławem Ryniakiem stwierdził, że skoro on żyje tak długo, to w obozie wcale nie jest tak źle.
Zatem jakim cudem udało mu się przeżyć? Pierwszych obozowiczów z niskimi numerami traktowano łagodniej i z większym szacunkiem. Ponadto Stanisław Ryniak, kiedy przyjechał do obozu był silnym, dobrze zbudowanym mężczyzną. Po wyzwoleniu ważył zaledwie 40kg.

Zobacz również
Ksiądz Adrian, który został raniony przez 31-letniego obywatela Ukrainy podczas ataku nożownika w Jarosławiu, stanął przy ołtarzu i zaapelował, aby nie obwiniać za tragedię całego narodu ukraińskiego.
„Chciałbym was prosić, abyście nie winili narodu, z którego jest oprawca. Zła dokonała konkretna osoba, która odpowiada za swoje czyny” - powiedział duchowny.
Ksiądz Adrian dodał również, że wybacza napastnikowi i poprosił o modlitwę za niego. „Zło, które się wydarzyło tutaj w naszym opactwie, musimy przezwyciężyć dobrem, miłością i przebaczeniem” - mówił.
W ataku zginął ks. Stanisław Zbojnowicz.
