W USA modny stał się tzw. „Tide Pod challange”. Wyzwanie polega na zjedzeniu, samym umieszczeniu w ustach lub przegryzieniu kapsułki do prania marki Tide Pod.
W Stanach Zjednoczonych i na całym świecie rośnie liczba zatruć zawartością kapsułek do prania. Firmy zajmujące się produkcją detergentów wydają nawet stosowne oświadczenia, w których ostrzegają ludzi przed spożywaniem ich produktów. W jakich to dziwnych czasach przyszło nam żyć. Musimy uświadamiać ludzi, aby nie jedli płynu do prania...
Skąd jednak to wszystko się wzięło? Cała „zabawa” zaczęła się od satyrycznego artykułu na portalu Onion, to portal podobny do polskiego aszdziennika. Narratorem jest tam mały chłopiec, którego kapsułki do prania zaczęły niesamowicie kusić. Dziecko walczy z chęcią pochłonięcia jednej z nich.
Miał to więc być zwykły niewinny żart, a wszystko skończyło się tragicznie. Zanotowano bowiem przypadki śmiertelne zatrucia detergentami. Uważajcie więc na siebie i po prostu myślcie. Jeśli coś zawiera w sobie toksyczne dla człowieka składniki, to po prostu tego nie jemy. To przecież oczywiste - przynajmniej dla większości ludzi.

Zobacz również
Na Uniwersytecie Oksfordzkim od 1840 roku działa niezwykłe urządzenie znane jako Oxford Electric Bell. Jego źródłem zasilania są dwa „suche stosy”, które mogą być jeszcze starsze – urządzenie prawdopodobnie powstało około 1825 roku.
Wytwarzane napięcie wprawia w ruch niewielką metalową kulkę, która przemieszcza się między dwoma dzwonkami i uderza w nie mniej więcej dwa razy na sekundę. Szacuje się, że przez wszystkie te lata wykonała już około 10 miliardów uderzeń.
Sekretem tak długiego działania jest m.in. niezwykle mały pobór prądu, wynoszący około jednego nanoampera. Dokładna budowa znajdujących się wewnątrz stosów nie jest znana, choć naukowcy mają przypuszczenia dotyczące wykorzystanych materiałów. Urządzenie działa już od ponad 180 lat i wciąż nie zamierza się zatrzymać.

Badania toksykologiczne potwierdziły, że kierowca ciężarówki, który 1 września doprowadził do tragicznego wypadku na A1 pod Mykanowem, był pod wpływem n*******ów. We krwi wykryto syntetyczną substancję psychoaktywną. Według biegłych jego stężenie wskazuje, że w chwili wypadku kierowca znajdował się pod wpływem środka psychoaktywnego.
W wypadku zginęły cztery osoby, a cztery kolejne zostały ciężko ranne. Kierowca wjechał ciężarówką w pojazdy i pracowników ekipy remontowej. Został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące.
