W niedzielę 8 listopada doszło do smutnego zdarzenia na Kamczatce. W bazie okrętów atomowych Floty Oceanu Spokojnego zastrzelono dwa niedźwiedzie. Żołnierze twierdzili, że nie mieli innego wyjścia.
Świadek, na którego powołuje się portal vesti.ru, stwierdził, że nie było żadnej możliwości przepędzenia zwierząt. Nawet gdyby odpłynęły, trafiłyby w pobliże skupiska ludzi, gdzie stanowiłyby zagrożenie.
Prawdopodobnie chciały odpocząć. Jak widać na nagraniu, nie stanowiły żadnego zagrożenia dla załogi okrętu. Jeden z żołnierzy zaczął strzelać z pistoletu i zabił oba niedźwiedzie.

Zobacz również
Powodem jest możliwy kontakt z pasażerką wycieczkowca, na pokładzie którego wykryto hantawirusa - dowiedział się reporter RMF FM. Na pokładzie jednostki stojącej w pobliżu stolicy Wysp Zielonego Przylądka przebywa cały czas blisko 150 osób różnych narodowości. Wszyscy są odcięci od świata. Na pokładzie znajduje się jeden Polak - kapitan statku. W wyniku zakażeń na wycieczkowcu zmarły trzy osoby: małżeństwo z Holandii oraz obywatelka Niemiec.


