W sobotnie popołudnie, 5 lutego, na obrzeżach miasta Dronten znaleziono zwłoki młodego mężczyzny. Na polu leżało ciało Konrada. To nie był koniec tej dramatycznej historii. Następnego dnia na gruntach ornych znaleziono kolejne ciało. To była Wiktoria. Zwłoki dziewczyny leżały blisko ciała jej chłopaka.
Holenderska policja prowadzi śledztwo i póki co nic nie wskazuje na to, aby doszło do przestępstwa.
Konrad i Wiktoria pracowali przy testach medycznych w Lelystad w Holandii. 31 stycznia br. dwójka Polaków nie wróciła do wynajmowanego mieszkania. Od tamtej pory bliscy nie mieli z nimi kontaktu.
W dniu zaginięcia rozmawiali z rodziną. Wskazywali na odbiór samochodu z naprawy. Tuż przed wejściem do mechanika połączenie zostało zerwane. Rodzina zaginionych uważa, że przed kimś uciekali. W rozmowie z "Gdziekolwiek jesteś..." mama Wiktorii mówiła, że córka w pracy czuła się obserwowana.

Zobacz również
Wątpliwości rodziców pojawiły się po porodzie — zwrócili uwagę na wyraźne różnice w wyglądzie dziecka, w tym kolor skóry. Testy DNA potwierdziły, że doszło do nieprawidłowości. Pełnomocnik rodziny wskazuje na możliwą pomyłkę przy przechowywaniu lub transferze zarodków.
Rodzice deklarują, że są emocjonalnie związani z dzieckiem i chcą je wychowywać, ale jednocześnie domagają się wyjaśnień i ustalenia, co stało się z ich biologicznym potomkiem.


