Lesley Emerson była wielką fanką wiadomości tekstowych i wysyłała je nieustannie do najbliższych członków rodziny. Kiedy więc w wieku 59 lat przegrała walkę z rakiem, rodzina postanowiła pochować ją wraz z telefonem komórkowym.
Jakież wielkie było ich zdziwienie, gdy wnuczka Sheri dostała po pogrzebie SMS z numeru ukochanej krewnej. Wiadomość o treści: "Czuwam nad Tobą, wszystko będzie w porządku. Musisz przez to przejść" wywołała w rodzinie wielkie poruszenie.
22-letnia Sheri Emerson, pracownica opieki społecznej z South Shields była zdruzgotana. - Zrobiło mi się niedobrze, gdy to czytałam. Byłam w szoku – powiedziała wnuczka zmarłej.
Emerson postanowiła zbadać sprawę. Okazało się, że operator sieci komórkowej sprzedał ponownie numer telefonu. Ostatecznie rodzina otrzymała oficjalne przeprosiny. Dowcipniś, który wysłał SMS-a, już nigdy się nie odezwał.

Zobacz również
Strażacy z OSP Żabce prowadzą akcję „Operacja 4 Miliony”. Chcą zebrać 4 mln butelek PET i aluminiowych puszek objętych systemem kaucyjnym, a uzyskane w ten sposób pieniądze przeznaczyć na zakup nowego samochodu ratowniczo-gaśniczego.
Druhowie sami przygotowują, rozstawiają i obsługują punkty zbiórki, często poświęcając na to swój wolny czas. Niestety przez trzy kolejne dni ktoś opróżniał pojemniki ustawione w Międzyrzecu Podlaskim, zabierając zgromadzone butelki i puszki. Jeden z koszy został także uszkodzony.
Zdarzenia zarejestrowały kamery monitoringu, a sprawę zgłoszono policji. Mimo kradzieży strażacy nie zamierzają rezygnować i nadal prowadzą zbiórkę na nowy wóz.

W kwietniu 2023 roku Fermín López znalazł się na radarze Rakowa Częstochowa. Temat był bardzo konkretny, a transfer definitywny z FC Barcelony miał kosztować mniej niż 600 tys. euro. Ostatecznie do transferu nie doszło. Niedługo później Fermín dostał swoją szansę w Barcelonie, a podczas przedsezonowego El Clásico strzelił kapitalnego gola Realowi Madryt.
Historia niedoszłego transferu ponownie zrobiła się głośna w mediach społecznościowych. Zareagował na nią właściciel Rakowa Michał Świerczewski:
„Kiedyś opowiem o tej historii"
