Najlepsze wpisy
Pan Dariusz to ciężko chory człowiek. Mężczyzna w 2010 roku doznał poważnego urazu głowy, w wyniku którego zmagał się z dwoma torbielami mózgu. Kontuzja sprawiła, że cierpiący codzienne katusze pacjent nie mógł pracować, a jego egzystencja wiązała się z omdleniami, bólem i innymi uciążliwymi dolegliwościami. Pan Darek znalazł skuteczny sposób na ulżenie sobie w cierpieniu – leczył się medyczną marihuaną.
Terapia konopiami była jednak w Polsce nielegalna, pacjent był na łasce dilerów, którzy często oferowali podejrzany susz o niskiej jakości. Zdesperowany mężczyzna postanowił skorzystać z szansy, która się pojawiła i kupić pokaźny zapas, traktowanego jak narkotyk, lekarstwa w okazyjnej cenie. Ta eskapada wiązała się z wyjazdem do innego miasta. Mężczyzna został jednak złapany przez policję i potraktowany jak diler, a nie pacjent.

Mariję, Swietłanę i Nadieżdę poznaliśmy przez portal randkowy. Zalogowaliśmy się tam tylko raz. W ciągu dwóch tygodni zalały nas mejle od kobiet ze Wschodu. Wszystkie szukały szczęścia u boku przystojnego łodzianina. Zapewniały, że będą idealnymi żonami. Były gotowe zrobić wszystko, byleby tylko ktoś zabrał je z rodzinnych stron - czytamy w Polska Times.
Na pytanie: "Dlaczego szukają akurat chłopaka z Polski?" każda z nich ma inną odpowiedź. Zaczyna Svetlana, 22-letnia wysoka blondynka z dużymi ustami i pięknym uśmiechem. Dziewczyna przyjechała do Krakowa na studia zaoczne. Na Ukrainie też już studiowała. Jest pewna swoich wdzięków a jej profile internetowe aż kipią od zdjęć robionych przez dobrych fotografów. Sama mówi o sobie, że "jest modelką", choć na tym nie zarabia. To jej matka nalegała, aby robić dziewczynie zdjęcia i płacić za to fotografom, bo przecież "piękniejsza juz nie będzie niż teraz".
Dlaczego przyjechała do Polski?
"Kilka lat uczyłam się polskiego, to podobne języki, więc nie było z tym problemu. Moi rodzice są wykształceni i chcieli, abym i ja "miała papierek z zagranicy". Po Polski przyjechałam z przyjaciółkami. Mama żartowała, że bez mężczyzny mam nie wracać.
"Gdy obserwuję związki moich koleżanek Polek to chce mi się śmiać. Mam wrażenie, że nie potrafią siebie docenić. Z drugiej strony, mocno się potrafią zaniedbać.
My Ukrainki mamy być dla mężczyzny jak trofeum. Dużo poświęcam na to, aby dobrze wyglądać, bo tylko w ten sposób przyciągnę do siebie takiego samego człowieka. Zadbanego, eleganckiego, z dobrym samochodem, na poziomie. Jeśli miałabym codziennie tłuste włosy i płaszcz noszony od 5 lat, to najwyżej zainteresowałby się mną jakiś pijak.
Nie mówię tego, aby kogoś obrazić, ale my z dziewczynami to widzimy. Niektórzy moga myśleć, że się odgradzamy od Polek, ale moje znajome Polki ze studiów patrzą tylko, aby iść do taniego klubu. My z dziewczynami żyjemy na wyższym poziomie, odwiedzamy restauracje, w których można spotkać biznesmenów a nie innych studentów...
Nie widzę nic złego w tym, że chcę bogatego mężczyznę. Przecież on musi mnie utrzymać i w przyszłości nasze dziecko. Nie bylibyśmy szczęśliwi, gdybyśmy mieli oboje harować. Chcę zająć się tym, aby dobrze wyglądać. Przecież kobieta jest wizytówką mężczyzny. Będą o niego dbała, umiem gotować, nawet szyć mnie mama nauczyła. Jestem przygotowana do bycia dobrą żoną, myślę, że Polacy to doceniają."
Marija ma 24 lata. Przyjechała do Polski pracować jako kelnerka w klubie. Pracowała tam przez 4 miesiące, dopóki nie poznała Tomasza.
"Znam swoją wartość. Dużo zainwestowałam w to, aby wyglądać tak jak teraz. Miałam operację biustu, na którą złożyło się pół mojej rodziny, gdy miałam 19 lat. Dla nas w rodzinie dobry wygląd to inwestycja. Pochodzę z Kijowa. Zawsze wiedziałam, że chcę mieć mężczyznę z zachodniej granicy. Początkowo planowałam uczyć się niemieckiego i wyjechać do Berlina, ale tak się ułożyło, że tu poznałam Tomasza. Jest starszy. Ma 52 lata i jest po rozwodzie. Podoba mi się w nim to, że zawsze marzył o prawdziwej rodzinie i chce mieć jeszcze dzieci. Ja mogę mu je dać.
Troszczy się o mnie. Jest inni niż nasi chłopcy z Ukrainy. Daje mi drogie prezenty, wozi po mieście, pokazuje Warszawę. Czuję się jak prawdziwa kobieta w jego towarzystwie.
Usłyszałam kiedyś niemiły komentarz, że my patrzymy na pieniądze. Ale to jest układ. O to chodzi w związku. Ja mu daję to co najlepsze ode mnie i on też. Tak się o siebie troszczymy. Nikomu nic do tego."


Najlepszym sposobem na podgrzenie pizzy jest jednak użycie patelnie. Umieść na niej kawałek pizzy i podgrzewaj na małym ogniu, aż spód pizzy stanie się lekko chrupiący, po chwili dodaj trochę wody i przykryj przykrywką. To wszystko. Dzięki temu pizza stanie się pyszna i chrupiąca.

Mamy ogromne szczęście, że na naszej szerokości geograficznej nie żyją takie okazy, jak ten na poniższym filmie. Ten konkretny - a jest to ptasznik - żyje na terenie amazońskiej dżungli i można się go bać. Jego ofiarami padają zwykle drobne zwierzęta, choć czasem potrafi zapolować na coś grubszego.
Taką właśnie akcję udało się uchwycić grupie filmowej, która udała się na nagrania właśnie do dżungli. Zespół z Uniwersytetu Michigan przebywał tam aż miesiąc, a działo się to w okolicach Andów. Wszystko stało się przypadkiem. Ktoś z zespołu usłyszał lekki hałas i cała ekipa udała się tam, aby skontrolować co się dzieje. Okazało się, że byli oni świadkami walki dorosłego oposa z dużym ptasznikiem. Na początku ssak jeszcze lekko się szarpał, jednak po chwili opadł w ramionach pająka.
Jest to pierwszy raz, kiedy udało się coś podobnego uchwycić na kamerze. Ekipa filmowa była bardzo podekscytowana całym zdarzeniem. Internauci są jednak innego zdania. Większość uważa, że cała scena jest przerażająca i niektórzy nie mają nawet odwagi obejrzeć jej do końca. Dzisiaj macie okazję sprawdzić, czy sami dacie radę. Powodzenia!

"Co jakiś czas będę też tu informował o rzeczach typowo giełdowych, i jako prezes EKIPA Manegement sp. z o.o. (jedna ze spółek EKIPA HOLDING S.A.) pochwalę się jej wynikiem! W samym MARCU przekroczyła ona 1.1 mln zł zysku netto, bez wpływów z płyty czy lodów" - napisał Friz na swoim Twiterze.
Obecnie spółka pracuje między innymi nad grami mobilnymi.
