cookies

Serwis korzysta z plików cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę, że będą one umieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w swojej przeglądarce.

Najlepsze wpisy

Do 20 lutego 10% zysku ze sprzedaży kawy z kartą EXTRA na stacjach Circle K trafi do Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę na obsługę telefonu zaufania dla dzieci i młodzieży
logo-head
Dodano: 16.12.2022
Dwie trzecie Polek nie chce mieć dzieci. Z badania CBOS wynika, że wśród kobiet w wieku 18-45 lat potomstwo planuje 32 procent. 68% nie ma takich planów.
logo-head
Dodano: 24.04.2023
W katastrofie Titanica zginęło ponad 1 500 osób - co stało się z tymi wszystkimi ciałami i gdzie one teraz są?
logo-head
czytaj dalej
Titanic. To chyba najsłynniejszy statek pasażerski na całym świecie i w całej historii. Zna go niemal każdy, a przynajmniej każdy co najmniej raz słyszał jego nazwę. RMS Titanic. Stworzony, jako okręt niezatapialny. Swój dziewiczy rejs odbył na trasie Southampton-Cherbourg-Queenstown-Nowy Jork. Niestety w nocy z 14 na 15 kwietnia 1912 roku wszedł w kolizję z górą lodową, w wyniku której zatonął. Katastrofa statku sprawiła, że całkowicie zmieniono prawo dotyczące bezpieczeństwa morskiego. 

Jeśli kojarzycie historię Titanica, to zapewne doskonale wiecie, że na jego pokładzie śmierć poniosło bardzo wielu ludzi. Statek nie posiadał wystarczająco dużo szalup ratunkowych, a więc nie wszyscy mogli go opuścić w feralną noc. Częśc wylądowała w wodzie - gdzie przez niską temperaturę czekała ich szybka śmierć - część została na pokładzie statku - gdzie również czekała ich śmierć, tym razem jednak w wyniku utonięcia - a częśc się uratowała. 

Lista pasażerów statku jest dość niejasna. Ich liczba wynosiła w przybliżeniu około 2208 – 2228 osób. Wiadomo natomiast, że przeżyło jedynie 730 pasażerów. Wygląda więc na to, że 1 500 osób zginęło. 1 500 martwych osób to całkiem pokaźna liczba ciał. Czy jednak zauważyliście kiedyś choćby jakiekolwiek szczątki na pokładzie wraku znajdującego się już pod wodą? 

Nic takiego nie dało się zobaczyć, prawda? Co więc stało się z tymi wszystkimi ciałami? Przecież było ich tak wiele. Pod statkiem i na statku powinno znajdować się dzisiaj istne cmentarzysko. Odpowiedź może was zaszokować. Zapraszamy dalej. 

Oczywiście podejmowano próby ratowania kogo się dało oraz późniejszego wyławiania i identyfikacji zwłok. Niestety misje tego typu nie kończyły się często sukcesem. Prądy morskie sprawiały, że zwłoki ofiar potrafiły popłynąć bardzo daleko. Trzy dni po zatonięciu mogły znajdować się nawet 80 km dalej. 

Z danych wynika, że udało się wyłowić łącznie 340 ciał. Jednak te, których nie udało się zidentyfikować obciążano i wrzucano do wody. Właśnie tak skończyło aż 166 ciał spośród tych 340. 

Identyfikacja zwłok po tylu dniach spędzonych w wodzie na pewno musi być bardzo trudna. Zwierzęta morskie i ptaki na pewno zrobiły już swoje. I tutaj właśnie przechodzimy do tematu przewodniego. Co stało się z pozostałymi ciałami? Przecież było ich jeszcze ponad 1 000. 

Część z nich została zniesiona przez prądy morskie bardzo daleko od wraku statku. Z częścią poradziły sobie zwierzęta, a część zamieniła się po prostu w muł, pod którym zniknęły również kości. 

Sam James Cameron - reżyser filmu Titanic - stwierdził, że w trakcie swoich kilkudziesięciu wypraw na wrak statku ani razu nie zobaczył nawet jednej kości należącej do człowieka. Owszem widział wiele ubrań i innych pozostałości po ludziach, jednak po szczątkach nie było śladu. 
Źródło:  theweek.com
Dodano: 25.09.2020
autor: MaulWolf
W domu jednorodzinnym w Chodzieży w Wielkopolsce zaleziono wieczorem ciała pięciu osób, w tym niemowlę.
logo-head
czytaj dalej

Wstępne ustalenia wskazują na wielokrotne zabójstwo. Na miejscu pracują policjanci i prokuratorzy.

Dodano: 25.04.2023
Podczas Marszu Niepodległości bardzo ucierpiał 74-letni fotoreporter Tygodnika Solidarność. Dziennikarz został postrzelony w twarz z kilku metrów.
logo-head
czytaj dalej
Wczoraj ulicami Warszawy przeszedł nielegalny Marsz Niepodległości. Uczestnicy marszu - narodowcy, neofaszyści, skrajna prawica i kibice - zdemolowali Warszawę, a także wdali się w otwartą wojnę z policją, która próbowała uniemożliwić przemarsz agresywnej grupy przez stolicę. Marsz zorganizowany przez Roberta Bąkiewicza całkowicie wymknął się spod kontroli - jego uczestnicy spalili przypadkowe mieszkanie i zdemolowali centrum Warszawy.

Podczas dokumentowania wydarzeń na Marszu Niepodległości ranny został Tomasz Gutry, 74-letni fotoreporter Tygodnika Solidarność. Został on postrzelony z odległości kilku metrów prosto w twarz. Policja używała broni gładkolufowej do obrony przed agresywnymi narodowcami, a jedną z ofiar postronnych tych zamieszek jest właśnie 74-letni fotograf.
Źródło:  www.onet.pl
Dodano: 12.11.2020
autor: MarcinZbezu
Lekarz Sami Yahya al-Hajj z Jemenu ma napisane na samochodzie: "Zatrzymaj mnie jeśli potrzebujesz konsultacji medycznej" i za darmo pomaga wszystkim potrzebującym.
logo-head
Dodano: 26.08.2021
autor: HjakHajto
Gandalf, bohater filmowej trylogii Władca Pierścieni, swoją fajkę trzyma w różdżce.
logo-head
Dodano: 19.11.2021
autor: MarcinZbezu
Ogromny pająk dosłownie pożera dorosłego oposa! To wideo przeraziło internautów.
logo-head
czytaj dalej
Mamy szczęście, że żyjemy w takiej strefie klimatycznej, w której pewne zwierzęta nie osiągają zbyt dużych rozmiarów. Większość z nich nie stanowi dla nas również zupełnie żadnego zagrożenia. Jednym jadowitym gatunkiem węża w Polsce jest żmija zygzakowata, której toksyna wcale nie jest dla nas śmiertelnie niebezpieczna. Owszem, lepiej szybko udać się po pomoc po takim ukąszeniu, jednak nie ma wielkiego ryzyka śmierci - zagraża ona jedynie osobom starszym oraz dzieciom. Jeśli chodzi o pająki, to na terenie naszego kraju jest stosunkowo bezpiecznie. Oczywiście większość żyjących u nas pająków jest jadowita, jednak prawie żaden z nich nie jest w stanie przebić ludzkiej skóry. Te które to potrafią również nie stanowią dla nas większego zagrożenia, ponieważ ich toksyna jest dla nas stosunkowo niegroźna. 

Mamy ogromne szczęście, że na naszej szerokości geograficznej nie żyją takie okazy, jak ten na poniższym filmie. Ten konkretny - a jest to ptasznik - żyje na terenie amazońskiej dżungli i można się go bać. Jego ofiarami padają zwykle drobne zwierzęta, choć czasem potrafi zapolować na coś grubszego. 

Taką właśnie akcję udało się uchwycić grupie filmowej, która udała się na nagrania właśnie do dżungli. Zespół z Uniwersytetu Michigan przebywał tam aż miesiąc, a działo się to w okolicach Andów. Wszystko stało się przypadkiem. Ktoś z zespołu usłyszał lekki hałas i cała ekipa udała się tam, aby skontrolować co się dzieje. Okazało się, że byli oni świadkami walki dorosłego oposa z dużym ptasznikiem. Na początku ssak jeszcze lekko się szarpał, jednak po chwili opadł w ramionach pająka. 

Jest to pierwszy raz, kiedy udało się coś podobnego uchwycić na kamerze. Ekipa filmowa była bardzo podekscytowana całym zdarzeniem. Internauci są jednak innego zdania. Większość uważa, że cała scena jest przerażająca i niektórzy nie mają nawet odwagi obejrzeć jej do końca. Dzisiaj macie okazję sprawdzić, czy sami dacie radę. Powodzenia! 
Źródło:  www.youtube.com
Dodano: 29.09.2020
autor: MaulWolf
Pierwszy casting na rolę Waldusia wygrał Marcin Janos Krawczyk. Aktor zrezygnował jednak z grania w serialu. Po niedługich poszukiwaniach reżyser znalazł Bartosza Żukowskiego.
logo-head
Dodano: 16.11.2022
Kobieta z Brzezin próbowała zastrzelić szczura, który zakradł się do kurnika, trafiła w swoją 4-letnią córkę. Mąż kobiety, chciał ją ochronić i próbował wziąć winę na siebie, oddał strzał by mieć proch na rękach, ale trafił w swojego pracownika.
logo-head
czytaj dalej
Choć sytuacja wydarzyła się już dwa lata temu, to dopiero teraz oboje małżonkowie zostali oskarżeni i będą odpowiadać za to co stało się w ich gospodarstwie. Kobieta została oskarżona o nieostrożne obchodzenie się z bronią i spowodowanie obrażeń córki, zagrażających jej życiu. Mąż odpowie za utrudnianie postępowania karnego i spowodowadnie uszczerbku na zdrowiu pracownika. 

Marlena B. została zaalarmowana przez swoich pracowników, że w kurniku grasuje szczur, kobieta nie myśląc zbyt długo sięgnęła po broń i oddała strzał, kule przebiły drewnianą ścianę i raniły jej córkę. Chwilę później do domu wrócił mąż Marleny, gdy zobaczył co się stało postanowił ratować żonę i wziąć całą winę na siebie, również oddał srzał, ale trafił w pracownika, który wcześniej alarmował kobietę o tym, że w kurniku jest szczur. 

Dziewczynka trafiła do szpitala z poważnymi ranami, podobnie jak pracownik, na szczęście wszystko skończyło się dobrze. 
Dodano: 07.10.2022
następna strona