Najlepsze wpisy

Młoda kobieta w wieku 16 lat przeszła już pierwszą operację liftingu twarzy, aby zatrzymać chorobę, która sprawia, że wygląda na kobietę o 30 lat starszą niż jest w rzeczywistości. Już od 12 roku życia Zara Hartshorn jest często uważana za kobietę po czterdziestce z powodu swojej choroby genetyznej, którą odziedziczyła po swojej mamie.
Początkowo Zara myślała, że jej wygląd sprowadza się do stanu zwanego lipodystrofią, czyli zanikakniem tkanki. Jednak po wizycie w USA i spotkaniu z dr Abu Gargiem, ekspertem od lipodystrofii z University of Texas, stwierdzono, że cierpi na jeszcze rzadszą chorobę znaną jako Cutis Laxa. Oprócz starzenia, Cutis Laxa może powodować poważne problemy zdrowotne wpływające na płuca, serce i tętnice.


Ciężko oderwać wzrok od tego typu rysunków, które wyglądają finalnie jak prawdziwe rzeczy. Barenghi rysuje tak, że ciężko czasami stwierdzić, czy to co widzimy to rysunek na kartce papieru. Światłocień jest tutaj opanowany do perfekcji, co widać w każdym szczególe obrazków. Co ciekawe, artysta pokazuje cały proces powstawania realistycznych rysunków. Zobaczcie sami.

Do zdarzenia doszło dwa lata temu we wsi Skorupki na Mazurach. Turysta z Krakowa, który przebywał na Mazurach, zrobił zdjęcie domkowi dla dzieci znajdującemu się na jednej z posesji. Wkrótce jej właściciel go zaatakował. Mężczyzna otrzymał dwa ciosy w twarz i został odepchnięty, Glik wyrwał mu też telefon i wyrzucił w pole. Piłkarz potwierdził, że wypij jedno piwo, jego żona zeznała, że dwa.
Sąd w Giżycku ukarał Glika grzywną w wysokości 10 tys. złotych i 5 tys. dla poszkodowanego, a sąd odwoławczy w Olsztynie wyrok utrzymał.


Samolot wystartował z lotniska Sydney w Australii w 1970 roku. Osobą, która jest na zdjęciu, jest młody chłopak, który w tamtym momencie miał zaledwie 14 lat. Wszystko stało się dokładnie 23 lutego, a fotograf nie miał pojęcia, że uwiecznił na kliszy coś takiego. Po prostu lubił robić zdjęcia maszynom, które startowały z okolicznego lotniska. O co jednak w ogóle poszło?
Samolot zmierzał do Japonii. 14-latek wraz z rodziną właśnie wrócił z podróży dookoła świata. Ojciec w wywiadzie powiedział, że syn od zawsze był niespokojnym duchem i nosiło go po świecie. Chłopiec chciał podróżować i zwiedzać.
Właśnie dlatego podjął decyzję, aby nielegalnie dostać się na pokład maszyny zmierzającej do Japonii. Wszedł więc w miejsce, do którego chowane jest podwozie. Wszystko szło gładko do momentu, gdy piloci nie rozłożyli jeszcze raz kół samolotu zaraz po starcie. Wtedy chłopiec wypadł, a maszyna znajdowała się na 60 metrach. Nie jest to wcale dużo, jednak dla spadającego człowieka jest to już zabójcza wysokość. Keith Sapsford poniósł śmierć na miejscu. Lekarze zwrócili jednak uwagę na to, że gdyby nawet Keith nie wypadł jakimś cudem z podwozia samolotu to i tak nieprzeżyłby lotu do Tokio, ze względu na bardzo niską temperaturę oraz brak tlenu.
Tragedia sprawiła, że pracownicy lotnisk zaczęli zwracać większą uwagę na to, czy ktoś przypadkiem nie pakuje się na pokład maszyny w niedozwolone miejsca.
